KRÓTKA HISTORYJA DŻEZOWANIA NA KLEPISKU

czyli

50 lat Klubu „Stodoła”

Zapewne każdy uczestnik festiwalu Old Jazz Meeting, czy to jazzman, czy też Wielce Szanowny miłośnik jazzu wie doskonale, że wszystko, co wiąże się z tym Festiwalem zaczęło się w „Stodole”. Wie też, że „Stodoła” miała w tamtym czasie i ma do dziś swoją siedzibę w Warszawie. Jednak nie każdy wie jakie były początki tego Klubu.

Na początku wszystkiego był chaos i tak też było w przypadku „Stodoły”. Na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku był to chaos budowlany – budowano w Warszawie Pałac Kultury i Nauki. Nosił on imię Józefa Stalina i oficjalnie był rzekomym darem narodu dla narodu. W tamtych latach na placu budowy nie było tylu maszyn jak dziś, dlatego na każdej budowie socjalizmu pełno było robotników, wśród których musieli być przodownicy pracy. W naszym przypadku byli to budowniczy tegoż pałacu. Oni to właśnie mieli swoją stołówkę na ulicy Emilii Plater pod numerem 49, przylegającej do placu budowy Pałacu. Pałac Kultury i Nauki oddano z wielką pompą tuż przed V Światowym Festiwalem Młodzieży i Studentów, który odbył się w 1955 r. Festiwal przyniósł powiew zakazanej wcześniej muzyki jazzowej. Młodzież ze studentami wróciła do swoich krajów, a Warszawie pozostała wspomniana stołówka. Była to trzynawowa drewniana barako-budowla o stosunkowo dużej powierzchni użytkowej, co w przyszłości miało się okazać jej bardzo mocnym atutem. Na początku przekształcono ją w restaurację p.n. „Turystyczna”, która bardzo szybko stała się znaną mordownią z nieograniczonym wyszynkiem alkoholowym.

Nie wiadomo dokładnie kto podjął decyzję, ale barako-budowlę oddano studentom Politechniki Warszawskiej. Początkowo pełniła ona swą poprzednią funkcję stołówki, ale bardzo szybko, w chwilach wolnych od jedzenia, stawała się Klubem Studentów Politechniki Warszawskiej. Otwarcie Klubu nastąpiło 5 kwietnia 1956 r. Uroczystość uświetnił Prorektor Politechniki w obecności wielu ważnych i bardzo ważnych osób, tak zwanych czynników oraz Zespołu klarnecisty Janusza Zabieglińskiego. Tak, tak, tego samego „Polskiego Benny Goodmana”, którego kilkakrotnie gościliśmy w Iławie, a który dziś gra na wiecznej scenie. W zespole Zabieglińskiego perkusistą był Tadeusz Federowski. Kiedy Klub otworzył swoje podwoje, pierwszymi, którzy doń ruszyli byli muzycy, a ściślej jazzmani. Do Klubu tłumnie garnęła się studencka wiara Politechniki, która widziała w nim możliwość realizacji swoich zainteresowań „pozatechnicznych” i tym samym szansę wzbogacania i rozwijania swej osobowości.

Początkowo klubowe życie toczyło się w takt wieczorków tanecznych w trakcie których do tańca przygrywały zespoły jazzu tradycyjnego. I tu uzewnętrznił się atut Klubu – duża sala. Jej wielkość oraz oferowana wspaniała muzyka do tańca przyciągały coraz liczniejsze rzesze studentów i nie tylko ich. Jak na dobry klub studencki przystało, każdy mógł przyprowadzić swoją sympatię, gdyż płeć piękna była zawsze mile widziana i cieszyła się wielkim uznaniem, a przy wejściu korzystała ze specjalnej zniżki. Wielkość sali okazała się też być mocnym argumentem przemawiającym za wyborem „Stodoły” na miejsce koncertów, w trakcie których spodziewano się dużej frekwencji, co przy tak dużym „ujazzowieniu” Klubu, preferowało wielkie koncerty jazzowe. „Stodoła” była miejscem, gdzie zorganizowano trzy pierwsze edycje międzynarodowego festiwalu Jazz Jamboree (1958, 1959, 1960), po jego przeniesieniu z Sopotu do Warszawy. Atmosfera każdego koncertu jazzowego w „Stodole” była wspaniała. Po latach tak ją wspomina Tadeusz Federowski: „Stodoła” nie mieściła wszystkich chętnych, mimo że podczas koncertów była dosłownie oblepiona. Pod ścianami i wokół filarów oddzielających środkową nawę od bocznych ludzie ustawiali się jakoś na różnych poziomach, co stwarzało wrażenie jakby oblepiali ściany. Tłum wciskał się na estradę (JAZZ FORUM 5/1981).

Literacki opis tej atmosfery możemy znaleźć w powieści Leopolda Tyrmanda „Życie towarzyskie i uczuciowe”, (Instytut Literacki, Paryż, 1967): Baraki nosiły osobliwe nazwy, na przykład Stodoła, przesycał je kult intensywności. (...) Mikołaj (bohater powieści przyp. WM) pamiętał fascynacje zapotniałych, barakowych wnętrz, wymoszczonych niebywałym, młodzieńczym tłokiem: ludzie tkwili w oknach, zwisali z sufitów, piętrzyli się pod ścianami – studenci i peryferyjne kosiory, młode medyczki i młodzi wioślarze, młodzi alkoholicy, młodzi poeci i młodzi subiekci, a także wyrostki ze szkół technicznych. (...) Po czym rozległ się triumfalny, dixielandowy trójgłos, prowizoryczna kurtyna rozsunęła się powoli, trzech młodych chłopców zbrojnych w puzon, trąbkę i klarnet, ruszyło do przodu: To, co następowało później wie każdy z nas – zaczynał królować dobry jazz. Przytoczony dwugłos wspominkowo-literacki świadczy o rezonansie społecznym, jaki miała „Stodoła”.

Jednym z licznych przejawów „pozatechnicznej” aktywności członków Klubu był powstały w roku 1957 Kabaret Stodoła, który rozpoczął swą działalność 22 maja 1957 r., premierą spektaklu „W tym szaleństwie jest metoda”. Następny spektakl „Jutro będzie lepiej” miał swoją premierę 2 października tegoż roku (sic). I dalej kolejne: „Balią przez hadwao” (8.IV.1958), „Wszystko może się zdaŻyć” (XI.1958). Rok 1959 przyniósł głośną inscenizację „Króla Ubu”. Oprócz wspomnianych, działały w „Stodole” również inne sekcje: filmowa, brydżowa, fotograficzna, taneczna i teatralna.

Niestety, pękające belki stropowe baraku przyspieszyły decyzję o jego rozbiórce. I tak w roku 1960 decyzją administracyjną dotychczasowa siedziba „Stodoły” została zlikwidowana i Klub przeniósł się do nowego „lokum” przy ulicy Trębackiej 7. Był to, nomen omen ponownie barak, ale tym razem w świetlicy budowniczych Teatru Wielkiego w Warszawie. Lokal był co prawda znacznie mniejszy, ale gromadził młodych ludzi zarażonych chęcią do prac budowlanych i porządkowych w klubie. Ta praca wykonywana dla siebie tj. Klubu, nie przynosiła żadnych dochodów, ale dawała za to niewspółmierne odczucie radości i zadowolenia. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że w owym czasie w Stodole istniało sześć kapel jazzowych: „New Orleans Stompers”, Jazz Rockers”, „Dixieland Makers”, „Warsaw Swingtet”, „Swingtet Janusza Zabieglińskiego” i „Trio Gwidona Widelskiego”. Właśnie muzycy tych zespołów uświetnili przeprowadzkę na ulicę Trębacką. Z pośród klubowiczów najaktywniejszą grupą byli jazzmani. Jeszcze w trakcie urządzania nowej siedziby zaczęto reaktywować kolejne imprezy klubowe. Na początku były to wieczorki taneczne. 24 stycznia 1964 roku powołano nową sekcję pod nazwą Klub Jazzu Tradycyjnego „Stodoła”. Wśród założycieli znalazł się m.in. Jerzy Bojanowski oraz in gremio zespół „Ragtime Jazz Band”. Jednym z pierwszych działań Klubu było zorganizowanie cotygodniowych Piątków Jazzowych, podczas których występowały stodolane zespoły jazzu tradycyjnego. Imprezy te zazwyczaj kończyło nocne jam session, co było okazją do śmielszego wejścia na scenę nowego narybku jazzmanów. To właśnie w tym samym roku w Klubie Jazzu Tradycyjnego narodziła się idea przyznawania dorocznej nagrody nazwanej „Złota Tarka”. Nazwa ta nawiązywała do tarki do prania, która była wykorzystywana jako instrument perkusyjny przez nowoorleańskie orkiestry marszowe. Jednocześnie skoro miała to być nagroda, no to nie mogła być inną niż złota. Nagroda ta była finansowana przez Klub Jazzu Tradycyjnego „Stodoła”, miała być przyznawana za wyróżniające się osiągnięcia artystyczne zespołów tradycyjnych w minionym roku. Pierwszy raz wręczono tę nagrodę publicznie 5 marca 1965 r. we Wrocławiu podczas festiwalu „Jazz nad Odrą”. Jednym z dwóch laureatów został stodolany zespół „Ragtime Jazz Band”. Wręczenie zbiegło się w czasie ze zlikwidowaniem siedziby „Stodoły” na ulicy Trębackiej.

Kolejną siedzibą „Stodoły” był barak (już trzeci z kolei!) świetlicy Ministerstwa Komunikacji mieszczący się przy ulicy Wspólnej 70, gdzie jedną z pierwszych decyzji Klubu było kontynuowanie tradycji Piątków Jazzowych. Tutaj też zaplanowano zorganizowanie, na jesieni roku 1966, Wielkiego Nocnego Koncertu Zespołów Tradycyjnych, który miał być imprezą towarzyszącą festiwalowi Jazz Jamboree 66. Koncert ten miał stanowić uroczystą oprawę dla wręczenia „Złotej Tarki” po raz drugi. Niestety, pożar, który wybuchł w październiku tego roku sprawił, że Koncert nie doszedł do skutku, a nagrody nie przyznano. Odbudowa nie miała sensu. Zdesperowani klubowicze chcąc uzyskać nowe pomieszczenie klubowe próbowali kołatać do różnych drzwi i uciekali się do najróżniejszych sposobów. Jednym z nich był transparent niesiony w pochodzie pierwszomajowym z następującym wezwaniem:
„Stodoła” Warszawie całe swoje serce,
czy Warszawa widzi, żeśmy w poniewierce.


   Nie wiadomo czy akurat ten transparent, czy też może udział jazzowych kapel tradycyjnych w tych pochodach sprawiły to, że w lutym 1967 r. Ministerstwo Obrony Narodowej wydzierżawiło Klubowi budynek kina „Oka” przy ulicy Nowowiejskiej 26b. W nowej siedzibie zaczęły działać wszystkie dotychczasowe sekcje. W październiku 1967 r. zrealizowano planowany wcześniej Wielki Koncert Nocny i przyznano „Złotą Tarkę” po raz drugi. Laureatem został zespół „Old Timers”. Było to jego pierwsze zwycięstwo, po którym przyszły dwa następne.

Rok 1968 zapisał się w historii Klubu mocnym akcentem. Zadebiutował wówczas Big Band „Stodoła”, który w roku 1970 zdobył „Złotą Tarkę”. „Stodoła” na ulicy Nowowiejskiej stała się miejscem koncertów promocyjnych p.n. Polskie Nagrania w „Stodole”. Były one organizowane z okazji wydania kolejnej płyty z serii „Polish Jazz”. W Klubie miały siedzibę m.in. następujące zespoły: „Old Timers”, „Royal Rag”, „Gold Washboard”, „Vistula River Brass Band”, „Hagaw”.
 
W roku 1973 „Stodoła przeniosła się do nowej – tym razem specjalnie wybudowanej przez Politechnikę Warszawską – siedziby przy ulicy Batorego 10, gdzie ponownie rozpoczęły działać wszystkie sekcje. I znów sekcja jazzowa była najaktywniejszą, albowiem już w styczniu tego roku zrealizowano pomysł Jerzego Bojanowskiego przekształcenia towarzyszącego Jazz Jamboree koncertu konkursowego w samodzielny festiwal „Old Jazz Meeting”, w ramach którego rozgrywany był Konkurs o nagrodę Złotej Tarki. Z biegiem lat zarówno festiwal jak i sam Konkurs rozwijały się i wzbogacały o nowe elementy. Trwało to do roku 1990, kiedy to odbył się ostatni Old Jazz Meeting. Po tej dacie jazz w „Stodole” pojawiał się jedynie podczas kolejnych jubileuszy Klubu i innych sporadycznych koncertów. Zawsze jednak był obecny. Bo trudno sobie wyobrazić kolebkę Konkursu Złota Tarka i festiwalu Old Jazz Meeting bez starego jazzu. Dali temu wyraz dawni klubowicze, organizując się w sekcję pod nazwą Klub Starej „Stodoły”. Organizuje on co miesiąc spotkania, w trakcie których występują zespoły tradycyjne. Można wtedy przede wszystkim posłuchać starego jazzu, ale też i powspominać, jak również poopowiadać. Częstym tematem takich rozmów jest Iława gdzie festiwal Old Jazz Meeting zapuścił korzenie. Wszelako nie jest to inna opowieść, ale nowy rozdział historii jazzu tradycyjnego, któremu w Iławie patronuje w Amfiteatrze sam Wielki Louis „Satchmo” Armstrong.


Witold M. MIRSKI

Site Map | Printable View | © 2008 - 2012 Polskie Stowarzyszenie Jazzowe | Powered by mojoPortal | HTML 5 | CSS | design by Marcin Kieszek